Kiedy Ozzy Osbourne udziela rad, czyli „Zaufaj mi, jestem dr Ozzy. Porady rockmana, który przetrwał”



Złego diabli nie biorą. Dlatego Książę Ciemności jest odpowiednią osobą do udzielania odpowiedzi na pytania w stylu „Kochane Bravo”. A właściwie to „Kochane Sunday Times” i „Kochane Rolling Stone”, bo to właśnie tam ukazywały się kolumny, w których Ozzy doradzał czytelnikom w kwestiach zdrowotnych i nie tylko.

Choć we wstępie Osbourne drażni się z czytelnikiem, by nie być głupim i nie korzystać z jego rad, to trzeba przyznać, że żadna z jego porad nie może być uznana za szkodliwą dla pytającego skarżącego się na różne dolegliwości. Pytania często są dziwne, ale odpowiedzi brzmią rozsądnie, choć podszyte ironią, humorem i naszpikowane anegdotami z życia samego dr. Ozzy'ego.

Przykład:

Drogi Dr. Ozzy! Czy pozbędę się kamienia nazębnego, jeśli będę płukał usta odkamieniaczem do czajników? Pytam dlatego, że za czyszczenie mój stomatolog liczy sobie pięćdziesiąt funtów, a nie chciałbym przepłacać. Peter z Lowestoft

Jeśli myślisz, że pięćdziesiąt funciaków za szorowanie zębów to dużo, zobacz, jak się skubie frajerów, którzy przychodzą bez zębów, bo płukali usta trójpolifosforanem sodu. Będziesz wąchał kwiatki od spodu, a oni będą ci jeszcze wysyłali rachunki. Przypominam sobie, co spotkało jednego z moich dobrych kumpli, który za pomocą domestosu próbował usunąć wysypkę na swoim czcigodnym fajfusie, bo nie chciał mówić lekarzowi rodzinnemu, że zdradził żonę. A żoneczka, jak się łatwo domyślić, i tak się o wszystkim dowiedziała, bo delikwent przez miesiąc leżał w szpitalu i wył z bólu.


Książka podzielona jest na rozdziały dotyczące dolegliwości ogólnych, kwestii estetycznych (w tym chirurgii plastycznej), relacji międzyludzkich, nietypowych chorób, zaburzeń psychicznych, radzenia sobie ze śmiercią, zażywaniem leków i innych specyfików (tutaj Ozzy faktycznie mógłby mieć doktorat ze znawstwa tychże). Są też rozdziały poświęcone poradom seksualnym i romansom, w których rockman nie szczędzi opowieści o własnych łóżkowych podbojach i klęskach. I największa gratka: próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego ex-wokalista Black Sabbath jeszcze żyje. Dlaczego przeżył kilkadziesiąt lat chlania, ćpania, zderzenie z samolotem i masę innych wypadków, które wpisały się w jego rock'n'rollowe życie.

Książka do łyknięcia na raz. Ewentualnie dobra do sięgania od czasu do czasu, dla poprawy humoru. Poradnikowa, gazetowa formuła sprawia, że nie trzeba jej czytać jednym ciągiem. Choć kolejne strony przewraca się błyskawicznie. Pozycja zdecydowanie przypadnie do gustu fanom Ozzy'ego, choć osoby spragnione jego pióra lub chcące lepiej poznać wykonawcę Iron Mana, zdecydowanie bardziej odsyłam do autobiografii Ja, Ozzy.

                     Chcę śledzić Młot na kulturę na facebooku.

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz